Mój leg, jak zrzucał wylinkę, to ocierał się o wszystko co możliwe, często siedział w baseniku i drapał po głowie. Poza tym rozkopywał torf i rozrzucał zieleninkę po terra. Śmiesznie to wyglądało jak ocierał się o pieńki, dosłownie jak kot o ludzką nogę (hehehe).