Będąc właścicielką agresywnego legwana mogę coś na ten temat chyba powiedzieć. Dr Robert ma poniekąd rację, podejmując decyzję o hodowli lega zdawałam sobie sprawę że to duże, dzikie zwierze i że może być agresywny i to ja go przywlokłam do domu i zamknęłam w terrarium. ale jak nie ja to zrobiłby to kto inny i nie wiadomo jaki byłby jego żywot. Ja staram się aby miał się jak najlepiej w sztucznych dla niego warunkach. Od małego przyzwyczaiłam go do tzw. wolności. Wypuszczałam go z terra jak tylko byłam w domu. Od momentu kiedy osiągnął dojrzałość płciową przestałam mu się podobać choć to ja się nim opiekuję. Teraz wychodząc z terra atakuje mnie, uznał pokój za swoje terytorium i ja tam nie mam prawa wstępu. Jest to ogromny stres dla niego no i dla mnie. oczywiście jest rozwiązanie, nie wypuszczać go. Ale on jest do tego przyzwyczajony i domaga się wypuszczania. Więc mam problem. A co będzie jak gadzina się rozchoruje, to w jaki sposób mu pomogę. Wydaje mi się że w tym przypadku kastracja jest dobrym rozwiązaniem i dla niego i dla mnie. Oczywiście mogę jeszcze rozważyć oddanie zwierza do ZOO, ale nawet o tym nie myślę, byłoby to wbrew mojemu sumieniu, poglądom i poczuciu odpowiedzialności.
Więc Loktok jak byś mi mógł pomóc to chętnie skorzystam