Widzę tu takie myślenie o weterynarzach jak o cudotwórcach. Zawsze należy pytać i mieć zapisane jakie i w jakich dawkach leki są podawane zwierzętom. To bardzo ważna część wizyty u weterynarza ! Oczywiście jak ktoś lubi może wyrzucać kasę, ja lubię wiedzieć ile i za co konkretnie płacę. Nie ma to nic wspólnego z hasłem "wszystko dla dobra zwierzat". Wolę hasło" Wszystko co potrzebne i wszystko za uczciwą cenę dla dobra zwierząt"
.
Nadal uważam, że lekarz mało profesjonalnie zabrał się za legwana. Mówię o stronie technicznej, nie o leczeniu. Mój samiec miał nieco ponad 150 cm i sam przenosiłem go niejednokrotnie np. z balkonu do terrarium w domu. Był wówczas agresywny, często szarpał się i próbował bić ogonem. Raz mnie mocno ugryzł. Wszystko jest kwestią odpowiedniego uchwytu. Więcej niż dwóch osób do takiego legwana nie potrzeba, a do takiego 120 cm to już szczególnie. Rąk nie ma się podrapanych jeśli używa się odpowiednich rękawic oraz odpowiednio obchodzi się ze zwierzęciem. W szoku powinien być co najwyżej legwan, ale chyba nie lekarz.




. Zawsze należy pytać i mieć zapisane jakie i w jakich dawkach leki są podawane zwierzętom. To bardzo ważna część wizyty u weterynarza ! Oczywiście jak ktoś lubi może wyrzucać kasę, ja lubię wiedzieć ile i za co konkretnie płacę. Nie ma to nic wspólnego z hasłem "wszystko dla dobra zwierzat". Wolę hasło" Wszystko co potrzebne i wszystko za uczciwą cenę dla dobra zwierząt"
Odpowiedz z cytatem