Stres go w końcu wykończył, pewnie też te skoki temperatury i wilgotności. Moje rady są w zasadzie takie same jak Izabeli- dogrzać, nie ruszać! zapewnić spokój! i spróbować skontaktować się z weterynarzem. Podać pokarm wysokoenergetyczny(owoce, mysie noworodki). Niestety nie brzmi to dobrze...