Co do polskich nazw to uważam, że nie należy zmieniać nazw polskich które już się przyjęły. Zmiany takie mogą być zresztą mało skuteczne, bo ludzie i tak będą mówić tak jak dotychczas o ile dana nazwa jest silnie utrwalona w języku. W tym przypadku tradycja jest ważna, język to nie biologia. Nawet gdyby nazwę nadali importerzy czy handlujący gatunkiem. Nie mówię tutaj o nazwach mało znanych czy wręcz jednorazowych. Tu na siłę niewiele się zrobi. Dlatego jestem za utrwaloną nazwą legwan obrożny, choćby i nie był już w rodzinie Iguanidae, a nie nieco dziwaczną, moim zdaniem, obrożnik, po której trudno nawet poznać że chodzi o jaszczurkę.
Wąż śmierdziel (Elaphe carinata) nazywa się tak od wieków . W każdym razie w zoo Wrocław tak był podpisany od kiedy moja pamięć sięga, czyli za dr Bielawskiego w latach 80 tych ubiegłego wieku. Nie wiem kto wymyślił, wątpię aby była to "nazwa handlowa".
Wiele z obecnie tworzonych nazw jest błędna i nie wiadomo jakiego gatunku dotyczy. Np. szyszkowiec zwyczajny którą to nazwą określa się zarówno Cordylus cordylus - którego nikt w Polsce nie widział bo do nas nie dociera jak i Cordylus tropidosternum, który importowany bywa w sporej liczbie.
Generalnie jestem za pozostawieniem bez zmian nazw już utrwalonych a w przypadku nowych kierowaniem się spolszczeniami nazw łacińskich lub obcojęzycznych (niemiecki, angielski).
Ale najchętniej używałbym tylko łaciny bo po co komplikować sobie życie i używać niejednoznacznych nazw polskich. I tak, żeby zdobyć jakiekolwiek informacje o gatunku trzeba sięgnąć do literatury obcojęzycznej. Nazwy polskie są do niczego niepotrzebne, jestem zbyt leniwy, aby się ich uczyć.