Jestem pod wrażeniem chylę czoła szacownym kolegom. Nie miałem pojęcia o tych karpiowatych, ale mój zaskroniec (legalny, legalny żeby nie było) wcinał karasie aż mu sie "uszy" trzęsły. Żadnych problmów z tego tytułu nie było, ale cóż całe życie sie człowiek uczy.