Węża mam już 6 miechów , został kupiony od chodowcy którego znam osobiście nie miał wcześniej problemów z zjedzeniem i wydalaniem , zjadał u mni 2-3 myszki na 10 dni, problem pojawił się gdy znalazłem roztocza , oczywiście zlikwidowałem ,
potem był problem z wylinką , zeszła w strzępach , ostatnią zrzucił w dwóch kawałkach i to 2 tygodnie po wcześniejszej w między czasie zjadł jedną myche , potem okazało się że ma problem z wydalaniem , przez 2 dni po 20 min kompałem go w letniej wodzie i nic , poszłem do weta a on ( Andżelika ) tak się nazywa , lu mu kupsko na fartuch , no i teraz to że nie je .

Weterynarz według mnie jest ok zna się na żeczy wcześniej wyleczył mi 2 legwany miały niedobur witamin . wogule pomagał mi jeszcze w wielu innych problemach z moimi gadami i wszystko było ( mam nadzieje że jest ) OK. Mieszkam około 50 kilometrów od Wa-Wy ,