Uważasz więc że problem węża nie jest problemem hodowcy ?? Nie znam takiego.
Rację masz z charakterem, każdy osobnik go ma, tak samo jak ludzie, nie da się temu zaprzeczyć.
Jednak jeżeli chodzi o przyzwyczajenia, to już inna bajka, to my pozwalamy mu, lub wręcz sami przyzwyczajamy do pewnych określonych zachować, sposobu bycia itp, wszystko zależy więc od hodowcy.
Z tym stresem to jest troszkę inaczej, właściwszym określeniem byłoby, że może się skończyć "samobójstwem" wcale nie musi.
Wiem, każdy ma inne wyobrażenie o podręcznikowym "stresowaniu" węży, ale doświadczenie dopiero pokazuje jak jest naprawdę.
Moje regiusy (tudzież poprzednie węże) są bardzo często brane na ręce, za wyjątkiem dni kiedy trawią i jakimś dziwnym trafem nie stresują się tym ?
Często odnoszę wrażenie że wręcz to lubią, pomimo faktu że gady nie znoszą dotyku człowieka, jak twierdzą mądre książki.
Zresztą pisałem o tym kilkakrotnie, a jak ktoś nie wierzy to moe go przekonać naocznie.