I to jest bardzo dobry patent, rzeczywiście tak się robi, podnosi za pomocą haka (tudzież innego narzędzia) i kładzie na rękę, bo najbardziej stresujące dla węża jest złapanie go dłonią. Podnoszenia hakiem i pełzania po rękach nie kojarzy z atakiem drapieżnika (w zasadzie tylko trzymanie). Z drugiej strony, stosuje się to raczej do węży ciężko oswajalnych (lub tych, któych właściciel z różnych powodów i tak nie oswaja), nie przywyczaja malucha do wyjmowania Z trzeciej strony, jak urośnie to i powinien być spokojniejszy. Doszło już do tego, że dyskutuję sama ze sobą )
Jeśli wpadłeś na to sam, to plus dla ciebie, znaczy, że masz wyczucie węża A jeśli gdzieś przeczytałeś, też plus, że czytasz na ten temat

pozdrawiam, Karla