Mam drobny problem (o którym zresztą już pisałem)

Lampropeltis sie obraził....
wąż ma koło 70 cm i mniej wiecej rok nie chciałem go zimować więc ( siedzi w temperaturze powietrza 25- 28 i temperaturze gleby ok. 24 ; oczywiście ze spadakmi w nocy ) zazwyczaj jadł 1 średnią (dość młodą) mysz na tydzień lub jedną (prawie dorosłą) na 2 tygodnie... ale w pewnym momencie przestał na pokarm zwracać uwagę...i przez 3 tygodnie nie jadł. Zaniepokojony tym faktem zaczołem go brać na ręce - wygrzewać i masować od strony brzusznej sprawdzając czy czasem czegoś nie połknął lub nie strawił po takiej kuracji udało mi sie go skłonić do posiłku ale dość mizernego bo ta mysz była bardzo młoda.Od tamtej pory będzie mijał już z 6 tydzień ( czekałem na zrzucenie wylinki łudząc się, że wróci mu apetyt) a jego zainteresowanie pokarmem jest wręcz minusowe (zaobserwowałem nawet jak spał z pokarmem jak druch z druchem). Waż jest bardzo aktywny i raczej nie ma mowy o chorobie...
do stresu mu też daleko bo tylko czeka kiedy otworzę terra i robi sobie spacerek po dłoniach... bym sie tak nie przejmował ale wąż ostatnio dość stracił na wadze i dlatego wolałbym go na wszelki wypadek nakarmić bo jego dobre samopoczucie jak to gady może się się drastycznie zmienić...
po wylince czyli wczorajszej nocy wąż stał sie troche mniej aktywny...

lepiej nakarmić noworodkiem czy pokarmem przez rurkę?
i prosiłbym o pomocny opis przez osoby które już to robiły ( najlepiej chodujące Lampropeltisy)...

PS> nie dawajcie linków do www.snakes.pl

pozdrawiam i wyczekuje na odpowiedź
Sebastian Wolf