Dobrze że wciągło tylko stynke... u mnie rozłączyła się rurka ssawna i wessało główke mojej gadzinki.... efekt taki iż gadzinka była 2 godziny nieprzytomna (żona stwierdziła że nie żyje, po wył. filtra i wyjęciu z dna akwa leżał jak zdechły śledz,łapki i główka zwisały mu bezwładnie jak u pacynki...) z pyszczka i noska leciała krew oczka spuchnięte,otarcia na szyi (sińce), przez 24 h prawie nie ruszał się!!!przez trzy dni jadł z oporami, ale wyszedł z tego jest cały i zdrowy. (dokładnego opisu całego zdarzenia i odczucia z tym związane nie podaje byłoby to zbyt drastyczne...) a zdarzyło się to 23 grudnia, o mały włos miałbym bardzo smutne świąta. Teraz mała przestroga dla posiadaczy filtrów zewnętrznych dokładnie sprawdzajcie czy połaczenia rurek lub koszy ssawnych są mocno połączone i ewentualnie dodatkowo zabezpieczcie!!!