Może sobie trochę upraszczam ale mam najprostszy termometr naklejony na akwarium (wymiary akwa to 100x40X50) wypełnione z grubsza do połowy wodą. W tym akwa dwa żólwie 11cm i 10cm. Zrezygnowałem z podgrzewania grzałką bo czy to szklana czy metalowa po pewnym czasie się psuła i podgrzewała wodę do 28 stopni. Teraz włożyłem pod akwa samodzielnie zrobioną z maty termicznej i dwóch przewodów grzewczych matę termiczną. Ta mata włączona na jeden lub dwa przewody zależnie od temperatury otoczenia utrzymuje mi w akwa temperaturę 24-25 stopni. Termometr właściwie służy tylko jako wskaźnik bo przy odrobinie doświadczenia ręką (lub jak przy kąpaniu dzieci łokciem) wyczujesz czy woda jest za zimna czy za ciepła. Temperatury powietrza nie mierzę tylko ufam logice która wskazuje, że na kamieniu przy włączonej żarówce Day Glo 50W będzie o te kilka stopni wyższa. Zresztą co pewien czas kładę rękę na kamieniu żeby sprawdzić czy się za bardzo nie nagrzewa. Klucz do uniknięcia przeziębiania żółwi (a o to chodzi moim zdaniem w mierzeniu temperatur) tkwi moim zdaniem w tym aby nie było zbyt dużych różnic i przeciągów. Jeśli w domu masz np. dość chłodno a w akwa mocno nagrzejesz to jak wypuścisz żółwia na spacer (a co jakiś czas warto to robić) to przeziębienie murowane. Więc moim zdaniem skup się na dobrym oświetleniu i jednorodnej temperaturze akwa i otoczenia bez ładowania kasy w termometry.