dla mnie najsmieszniejsze jest to ze gosc nie ubezpieczyl gadziny (i siebie) od takich sytuacji- co mogl zrobic,bo o tym wspomniano w prasie(!!!).
W takiej sytuacji wtedy wszystko jest w rekach ubezpieczyciela. Wlasciciel musialby zaplacic,ale duuuuzo mniej.
Pewnie gosc chcial...zaoszczedzic, bo takie ubezpieczenie moze byc dosyc drogie