a ja tam jestem dzielną dziewczynką i żadnych padżąków się nie boję chociaż potwornie brzydzę się kosarzy, których w lecie mam w domu sporo... ale ostatnio jeden malutki kosarzyk zamieszkał w pajęczynce pod parapetem centralnie nad moją głową, kiedy leżę w łóżku, więc zaczynam się ich już trochę mniej brzydzić ;-) (kosarzyk nazywa się Franciszek). kiedyś paskudnie brzydziłam się świerszczy, ale od kiedy je hoduję na stałe, nic do nich nie mam. największe łapię w rękę, nie dziwi mnie też widok świerszcza w pościeli albo na ścianie w łazience, a zwiewają jak głupie. ohydne są białe mączniaki, tj takie, które już zaczynają się przeobrażać w dorosłą formę (buee zawsze je wywalam do kibla) co do ptaszników... są cudowne, takie patetyczne brzydzę się tylko pustej wylinki i wielkiej ilości pajęczyny z resztkami na niej, ale moja Pusia całe szczęście wytwarza jest bardzo malutko co do niej, to moją geniculatkę L8 już z ręki karmię ale na rękę nie biorę, bo nie chcę jej zrobić krzywdy. zębów się nie boję.