A co wam mówią ludzie jak powiecie, że trzymacie w mieszkaniu kilka gatunków karaczanów? ))
Dla mnie najważniejsze jest to, że starsi się przyzwyczaili do mojej menażerii. Bardzo pomogły w tym straszyki. Ale najbardziej zaskoczyła mnie matka. Potrafi wziąść karaczana madagaskarskiego na rękę, pogłaskać go lub podrażnić (bo syczy). Często przypatruje się co towarzycho wyrabia. Zdziwiło mnie to, bo jeszcze 2 mce temu na samą myśl o hodowli "karaluchów" słyszałem - "no way".



Wielbiciele wszystkiego co ma więcej niż 4 nogi, trrzymajcie się!