No niestety - zobaczył kiedyś jakiś dziwny ludzik "łysy" ogon i tak się obrzydził, że musiał swoją teorię do tego dorobić. :/ Wiadomo - im coś wzbudza większe obrzydzenie ogółu, tym ciekawsze mity się do tego dorabia.

Później tzw. normalni ludzie naczytają się w takiej G.W. o strychninach w szczurzych ogonach czy o oswojonych ptasznikach śpiących z właścicielem na kanapie i sieją zbiorową histerię.

Gdy słyszę po raz 1000, że: "Ten szczur jest całkiem ładny, ale ten ogon...", to odechciewa mi się rozmowy z danym delikwentem. :/ Ładnie się żegnam albo zmieniam temat.

Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, to chciałbym zaznaczyć, że strychnina jest alkaloidem - czyli związkiem pochodzenia ROŚLINNEGO (szczury nie są raczej roślinami) - występującym w nasionach np. roślinki o nazwie kulczyba.

Być może powiązanie szczurzych ogonków i trychniny wzięło się z tego, że wykorzystywano ją jako truciznę na szczury. Tak jak pisał Loko - w ogonie magazynują się toksyny. W ten sposób być może trychnina mogła się dostać do ogona, ale na pewno nie występuje tam z natury.
To jest jeden z tych mitów, który tak trudno wyplenić... /

A co do szczurków - to prawda, że one mają niezwykłe osobowości. To są chyba jedne z ciekawszych zwierząt. I głównie dlatego, że tak bardzo lubię szczurasy nigdy nie będę miał węża, który by się nimi żywił. Aż mi się serce kroi, gdy widzę tego gryzonia pożeranego przez jakiegoś nienasyconego pytona.