Nooo, trochę szkoda....
No ale ruch w przyrodzie musi być.

A ja miałem taką historię: kupiłem mysz (dorosła), która nie została zjedzona przez T blondi. No i już tak została jako pupilek. Niestety mysz po pół roku przegryzła przegrodę z siatki, weszła do p. cambridgei obok ... i po myszy.
Szukałem jej dwa dni, bo nie przypuszczałem, że cambridgei zrobi coś dużo większej od siebie myszy - przede wszystkim nie dopuszczałem sytuacji, kiedy musz ucieka, a tym bardziej takiej, gdzie przechodzi do terrarium obok (wspólna przegroda+siatka went)!!

No i znalazłem moją mysz - w norze pająka, za korzeniem do połowy wyssaną i zawieszoną na sieci - wyglądała jak ukrzyżowana.

Teraz już mi przeszło i mogę o tym pisać, ale TA MYSZ NIE MIAŁA BYĆ OFIARĄ, polubiłem ją i mi jej b. szkoda....