mirekesp: Ja miałem podobną syt na początku kariery terrarystycznej. Mrówki wlazły do pojemnkia z małym B. smithi na szczęście zabrały się za niedokończoną pinkę, ale oblazły ją tak że ni widać jej było spod nich - słowem cała horda. Pozbyłem się ich w tradycyjny sposób jakiś faraon-cośtam-bid (zanoszą trutke do gniazda i dalej jak wyżej napisał kolega) w spryskiwaczu w okolicach pojemników (pająki przeprowadziły sie na dzień do siostry). Jest jeszcze jeden dość ciekawy sposób na wytępienie tego cholerstwa (tani, skuteczny i nie szkodzący podopiecznym): bierzemy jakąś rurkę czy walcowaty pojemniczek (najlepiej przeźroczysty, dleczego? to potem ;]) - ważne żeby był zamknięty z jednej strony) wkładamy coś miłego np może być kawałek kanapki (u mnie tak było ale to przez przypadek;]), ale podobno moze być też jakiś miód czy dżemik i kładziemy w miejscu gdzie widujemy mrówki najczęściej albo np blisko rur (tam gdzie ciepło). Po jakimś czasie mrówki zwęszą jedzenia, potem zamiast przenosić jedzenie do gniazda, przeniosą gniazdo do kolonii czekamy aż w środku będzie królowa i mamy teraz cały sadystyczny wachlarz możliwości >> sprawdzone bydlaków już prawie wogóle nie widuje

tomi: Luzik świerszcze same padną, choć bywa różnie mi też kiedyś troche wylęgu uciekło, jakiś czas temu znalazłem dużego świerszcza beztrosko skaczącego po przedpokoju (to chyba właśnie z tego wylęgu co uciekł). Kot to też nie głupi pomysł - fajnie się czaji na nie ;]