mariolcia napisał(a):

> Podobna petle logiczna stosuja mysliwi przekonujac, ze
> strzelanie do drapieznikow sluzy ochronie przyrody, bo dzieki
> temu jest wiecej zwierzyny plowej. A poniewaz zwierzyny plowej
> jest za duzo, potrzebni sa mysliwi, aby chronic przed jej
> nadmiarem przyrode...

Myśliwi muszą przestrzegać okresów ochronnych zwierząt i mają określone limity sztuk, które mogą odstrzelić. Ponadto zimą dokarmiają zwierzęta leśne, aby mogły przetrwać trudny okres. Przykład chybiony.

> Czy wg tej samej logiki z odwroconym zwiazkiem
> przyczynowo-skutkowym przemysl futrzarski nalezy uznac za
> chroniacy przyrode, bo dzieki hodowli zwierzat futerkowych
> zmniejsza sie ich pozyskiwanie z natury?

Ten żart niestety był nie na miejscu. Czy potrafisz znaleźć wspólny mianownik dla hodowli zwierząt w zamiarach ich zabicia i uszycia futerka oraz zwierząt hodowanych przez pasjonatów - dla pasjonatów? Ja nie bardzo. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że jakiś niezbyt kreatywny jestem.

> Nie dajmy sie zwariowac w zadna strone. Sama trzymam ptaszniki
> i mam futrzana czapke. Ale uwazam, ze dorabianie do hodowli
> zwierzat terraryjnych czy futerkowych ideologii ochroniarskiej
> jest naciagane.

Tak samo jak jest naciągane robienie bandziorów z osób, które sprzedają zwierzęta nie czyniąc im żadnej krzywdy. Racyja niezaprzeczalna - nie dajmy się zwariować.

> No chyba ze ktos musi dowartosciowac sie wierzac, ze jego
> biznes to szlachetna misja... W sumie - co to komu szkodzi.
> Kazdy lubi sie troche samopooszukiwac ;-)

Święte słowa - i dlatego uważam, że salamandra powinna zmienić decydentów.