ja próbowałem gadać z rodzicami. Bez skutku. Powiedzieli że na łeb upadłem. Być może. Wkurzyłem sie, poszedłem do szklarza, zamówiłem szybki, zrobiłem terrarium, urządziłem... wszystko sam, z własnej kasy i bez niczyjej pomocy. Nie wiem czy po tym jak to zobaczyli zmiękli czy jak, w każdym razie po gekona do biofila mama pojechała ze mną (wtedy jeszcze prawka nie miałem).
Teraz chce kupić węża. Dzisiaj przywiozłem terrarium. Powiedziałem że będzie w nim wąż to mi powiedziala ze wywali mnie z chałpy razem z tym zwierzyńcem. Czyli że powkurza sie z tydzień a potem bedzie ok :P
Także bierz i działaj, a nie rozmawiaj