Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Byłem u weterynarza, potwierdziła to co napisaliście. Mrożenie żywych myszek to sadyzm (czy duszenie ich w pęsecie...), najszybsza śmierć to o stół... ponoć mysz nawet jeśli coś takiego przeżyje to będzie ogłuszona i za wiele nie poczuje, potem do zamrażarki albo dla węża. Dzięki za pomysł z co2, tylko jak to działa na mysz, dusi się, czy po prostu zasypia? Czy ktoś z was już to stosował?
pozdrawiam