Kanibalizm u świerszczy jest wywołany głównie przez panujące w hodowlach olbrzymie przegęszczenia, bo nie są to wcale zwierzęta stadne, jak np. szarańcza.
Prowadząc przed kilku laty wieloletnią hodowlę świerszczy domowych i to z różnych źródeł: - osobniki żyjące w pomieszczeniu acetylenowni stoczniowej, - osobniki zakupione, jako karmówka w sklepie zoologicznym, - osobniki pozyskane ze środowiska "naturalnego" (owady złapane w okresie letnim w domu u babci na wsi, bądź też w stercie gnijącego, a więc ciepłego gnoju za stodołą), zauważyłem, że im bardziej szczep dziki, tym wykazujący większy stopień terytorializmu (walki dorosłych samców, kanibalizm).

Na zjedzenie najbardziej narażone są owady uszkodzone (np. z podciętymi/zniszczonymi skrzydłami), a przede wszystkim, jak pisał o tym Dark Raptor, te, które są w trakcie przechodznia wylinki oraz w okresie tuż po niej, gdy nowa okrywa chitynowa jest jeszcze miękka.
Głównym więc sposobem na zminimalizowanie tego zjawiska (oprócz odpowiedniej, bogatej w białko zwierzęce diety) jest umożliwienie owadom w okresie linienia odizolowania się od innych osobników. Znakomicie sprawdzają się w tym celu wytłoczki po jajach, kora, itp.