No i tu wyłapałeś setno sprawy.

Chodzi o to, by nie tylko nie podryzły,
ale przedewszystkim nie zwiały.

Ja świerszcze trzymam w uporządkowanej,
jednak dość zagraconej komórce.

Jak mi wygramoli się z palców
i zeskoczy na ziemię to już kaplica
(już go nie złapię), a obawiam się
"niekontrolowanych chodowli międzykomórkowych"

Do tego dochodzi efekt fobi.
Miałem już przypadek, że
(nawet nie wiem kiedy)
jeden ze świerszczy zwiał mi
z domowego terarium,
i schowł się...
no zgadnijcie gdzie się wgramolił?


Przeszedł przez cały pokój,
wskoczył na łóżko,
i wszedł w pościel
między kołdrę a poszewkę.

Skończyło się na krzyku mojej dziewczyny,
a ja ukradkiem musiałem go zlikwidować
i wmówić jej, że miała przewidzenia we śnie. lol

Dlatego szukam pewnych rozwiązań.

Pozdrawiam