Mam nadzieję, że uda Nam się w końcu "skrzyknąć" i coś z tym zrobić. Jak to mówią "tam gdzie ludzi kupa i Herkules dupa". Niech ktoś zaproponuje termin, sposób dzialania i kto chciałby pomóc, niech się zadeklaruje (no i oczywiście Ci, którzy mogli by je zabrać do siebie). Ja mogę pomóc od strony weterynaryjnej (moja znajoma weterynarz z Legnicy kończy specjalizację z egzotycznych i jest w tym na prawdę dobra - ostatnio złożyłyśmy nawet połąmaną łapkę małemu gekonikowi lamparciemu, założyłyśmy gips i się zrosła, nie mówiąc już o agamie brodatej, zagłodzonej prawie na śmierć - była zabawką dziecka, a że nie jadła i ustał metabolizm, to nikogo nie obchodziło - dobrze, że się udało, ale ona była już jedną nogą na tamtym świecie). Czekam na propzycje. Mam nadzieję, że będzie Nas dużo.

Pozdrawiam
Sylwia