W Lublinie też drgnęło. Są szanse na udany proces rejestracyjny. Już wiedzą, że mają rejestrować, przyjmują wnioski. Wprowadzili też (sami z siebie) coś takiego jak wizja lokalna - sprawdzają czy zwierzęta zgłoszone do rejestracji ktoś rzeczywiście ma, w jakich są warunkach i czy ilość sie zgadza. Przynajmniej tak wynikło z rozmowy. Jak uda mi się już wszystko załatwić dam znać ze szczegółami.