Problem polega na tym, że Dejot przyjechal z zalosną ofertą, drogimi zwierzetami, które można było kupić u innych zdecydowanie taniej i probuje odreagowac na wszystkich to ze mu sie nie udalo ich sprzedac...

Wkurzaja mnie te gowniarskie pretensje. Ja jakos nie mialem problemow z rezerwacją stolika, a nie poczuwam sie do przynaleznosci do jakiejkolwiek mafii...

Co do Czechów, to za pozno sie zorientowali ze jest gielda, ale z drugiej strony poza aksceoriami nie mieli nic rewelacyjnego. A to co mieli rewelacyjne i tak pewnie nie poszlo (np. 2 parki Nephrurus milli !!!!!!! - podejrzewam ze pierwszy raz sprzedawno w Polsce te gekony i to po naprawde dobrej cenie, tylko 520 PLN szt.)

Miejsca moglo byc więcej, i mam nadzieje ze na nastepnej gieldzie będzie więcej. Ja nie mam zadnych powodów do narzekania.