Jaca, z tym ze moja wizja nie neguje mozliwosci indywidualnego rozwoju kazdej jednostki. Czy jestes antyglobalista czy globalista, ludzie w sensie spolecznosci sa wlasnie stadem bezmozgich owiec, szara masa, cieszaca sie z ochlapow rzucanych przez tych, ktorzy pociagaja za sznurki tu i owdzie. Kiedy jednak wezmiemy ta szara mase pod lupe, dostrzezemy jednostki.

I czy ludzkosc bedzie masa na skale swiatowa, czy swiat bedzie rozparcelowany na fragmenty symbolizujace panstwa, nie ma znaczenia - bowiem zarowno jako jednosc ziemska, jak i jako osobny kraj, zawsze zbior istot ludzkich stanie sie bezmyslna masa.

Owszem, roznorodnosc tworzy bogactwo, ale zauwaz rowniez, iz tworzy smietnisko. Przez smietnisko rozumiem tutaj chocby fakt, iz nie mozesz porozumiec sie z kims, kto jest Twoim bratem na tym padole lez, gdyz pochodzi z innego kraju, mowi innym jezykiem, rozumie inne gesty, uksztaltowala go inna kultura. I wiele, wiele innych kwestii, ale kogo wlasciwie obchodzi moj offtopic