-
Re: USTAWA O DOŚWIADCZENIACH NA ZWIERZĘTACH!!!
Dobra, wypadnę tu na psychopatycznego mordercę, więc zacznę od tego, że też jestem przeciwny eksploatowaniu zwierząt np. przez przemysł kosmetyczny (po co to komu, człowiek ma własne feromony...).
Są jednak sytuacje, kiedy nie ma innej możliwości np. w przemyśle farmakologicznym, ogólnie pojętej medycynie. Można to oprotestować, ale w zamian nie widzę stad ochotników gotowych przetestować na sobie leki, albo dający się pokroić studentom medycyny in vivo (chyba, że zastosujemy tu metody Japonii i Niemiec z lat II Wojny Światowej - to raczej nie jest humanitarne...).
Pakowanie wszystkiego do jednego worka to zwykła demagogia (jak moje przycinki, sorry!). Dochodziło w pewnym momencie do tego, że teoretycznie przeprowadzenie na uniwerku dośiadczenia z muchą, albo dżdżownicą wymagało zgody komisji etyki, pisanie, wypełnianie papierków itp. itd. tylko po to, by studenci mogli odbyć zajęcia np. z zoologii. Z góry informuję, że doświadczenia na zwierzętach ograniczono do minimum (to co niestety ginie, ginie humanitarnie), ale całkowite zrezygnowanie z doświadczeń może mieć przykre skutki...
Znajomy skwitował to tak, wolałbym dać swoje dziecko do pokrojenia hirurgowi, który kroił małpy, niż trenował na hirurgicznym symulatorze (tak, są już takie).
Na koniec mówię jestem za ograniczeniami, ale w rozsądnych granicach. Nie znam tekstu tej ustawy więc jest to tylko komentarz na uspokojenie nerwów.
Pozdrawiam!
PS: A swoją drogą popatrzcie co robią hodowcy świń...
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum