-
Re: Fauna Chorwacji
Literatura naukowa jest ogólnie dostępna, a że nie wszyscy potrafią do niej dotrzeć to już inna sprawa. Ta nieumiejętność nie jest argumentem za tym aby uznawać, że coś jest mniej czy bardziej zbadane. Na normalnych studiach powinni uczyć jak szukać literatury. To też kwestia dociekliwości osobistej, ja tam ściągałem potrzebne mi artykuły od autorów jak byłem jeszcze w liceum
, a internetu wówczas nie było. Jak się chce to można.
Badań naukowych nie publikuje się w "Gali" czy w "Wyborczej" (chociaż w tej ostatniej jest dział naukowy streszczający jakieś nowinki naukowe, ale z kilku zaledwie spektakularnych ogólnobiologicznych czasopism).
Wystarczy zajrzeć na www.herplit.com i zobaczyć Current Herpetological Contens. Są tam spisy treści z ostatnich numerów ponad 90 tytułów czasopism herpetologicznych, a nie są to wszystkie czasopisma herpeto ukazujące się na świecie! Są one ogólnie dostępne, każdy zainteresowany i zorientowany może je kupić i jeszcze jak byłem studentem za zaoszczędzoną kasę kilka prenumerowałem.
Badań nie publikuje się w internecie (chyba, że mutacje internetowe czasopism w różnych naukowych bazach danych, za opłatą oczywiście). Dotyczy to w takim samym stopniu wysp w Chorwacji jak i na Galapagos. Popularnonaukowe książeczki na temat fauny Galapagos to nie nauka. Badania dotyczące fauny Galapagos są tak samo mało dostępne dla osoby siedzącej na dupie przed monitorem w domu jak badania dotyczące Chorwacji (wiem coś o tym bo mój student pisał niedawno licencjat na temat czynnej ochrony gadów m.in. o aktywnej ochronie gatunków z Galapagos).
Chorwacja jest terenem badań faunistycznych od setek lat a właściwie tysięcy lat bo tam od dawna żyli ludzie i nie wymaga to wiedzy herpetologicznej, ale historycznej (przy okazji polecam jedyny zachowany starożytny Pałac Dioklecjana w Splicie, z całego świata jeżdża tam wycieczki tylko aby to zobaczyć).
Nie mówimy tutaj o Galapagos odkrytym dla przyrodników dopiero przez Darwina, ale o miejscu w Europie i do tego w kręgu kultury śródziemnomorskiej. Badania o jakich tu mówię czyli faunistyczne trwają tu "od zawsze", oczywiście zmieniał się sposób opisu i systematyka. Naprawdę, uwierzcie świat istniał przed nami. Gdy chodzi o jaszczurki właściwe (Lacertidae) bo te mnie interesują to są dość dobrze zbadane pod względem faunistycznym czyli zasięgi poszczególnych gatunków i podgatunków (trochę tego tam jest). Niestety nie jest to zebrane w jakimś jednym miejscu, chociaż w chyba numerach "Die Eidechse" były opisy zasięgów wzdłuż wybrzeża Chorwacji.
To co pisze Mordd na temat poddania dyskusjom i wątpliwościom wyników prac naukowych odbywa się stale na forum literatury naukowej (polemiki) lub na konferencjach. Trudno dyskutować z osobami nie mającymi zupełnie pojęcia o sprawie, niestety w nauce panuje wąska specjalizacja bo zasób wiedzy z poszczególnych dziedzin jest ogromny. I nie piszę tego aby kogoś obrazić. Ja nie polemizuję z badaczami rozwoju zarodkowego węży czy ekologii jaszczurek pustyni Kalahari, bo się na tym po prostu nie znam. A tym bardziej nie polemizowałbym z badaczami grzybów pleśniowych czy roślin z rodzaju Viburnum. Zresztą na temat faunistyki trudno zby wiele podyskutować, albo jakiś gatunek/podgatunek występuje na jakimś terenie albo nie
)).
Przy mojej wypowiedzi na temat moich badań Chorwacji pojawił się znaczek
bo de facto nie są to badania chorwackiej herpetofauny (mają tam swoich ludzi, a do tego Niemców, Włochów, Francuzów), ale dotyczyły zebrania materiału (ogonków) różnych gatunków jaszczurek m.in. Chorwacji do badań filogenetycznych i filogeograficznych. I na razie tylko po to byłem w tym kraju.
P.S. Nie gardziłbym żadnymi językami, nawet bantu. Kiedy pisałem magisterkę od znajomego dostałem trochę publikacji m.in. po francusku czy włosku. Byłem absolutnie przerażony, bo kompletnie nie znałem tych języków. Przy doktoracie musiałem korzystać nie tylko z tych języków ale także ze szwedzkiego, hiszpańskiego, chorwackiego, bułgarskiego i kilku innych. Jak się musi to się korzysta. Jeżeli jest artykuł na interesujący nas temat w nieznanym języku to się go po prostu tłumaczy, albo korzystając z usług tłumacza, albo ślęcząc po nocach ze słownikami. Nieznajomość języków w nauce nie obowiązuje i byłoby duzo śmiechu jakby ktoś powiedział, że nie przeczytał bo nie zna języka. Teraz generalnie większość rzeczy publikuje się po angielsku, w herpetologii trochę też po niemiecku, hiszpańsku ale jeśli trzeba dotrzeć do jakiś lokalnych danych to niestety nie ma lekko i trzeba polubić każdy język. Nawet więc tak "lewe" osoby z języków jak ja muszą sobie jakoś radzić. Taka refleksja mnie naszła, że strasznie leniwe to "internetowe" pokolenie.
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum