Awikularia napisał(a):

>
> Tylko ze jest wlasnie taka jedna sprawa - kiedys ktos
> powiedzial o mnie (nie jestem wegetarianka i sie na to raczej
> nie zanosi), ze rozmowa ze mna i moje argumenty padlinozercy w
> jakiejkolwiek dyskusji nie maja racji bytu. Ze jestem nikim dla
> wielce szanownego pana wegetarianina i jemu podobnych...
> Zrobilo mi sie naprawde glupio, poniewaz wegow nie czestuje na
> kazdym kroku miesem i nie wysmiewam ich. To, ze jem mieso ma
> znaczyc, ze mozna mnie w ten sposob ponizac? Wtedy niech ten
> ktos sie nie zdziwi, ze bedzie ponizony przeze mnie....

Spróbuj być przez chwilę wegetarianinką, a zobaczysz, ze uwag i komentarzy będziesz miała znacznie więcej niż ta jednostkowa sprawa. Na każdym kroku uwagi typu, "a może jednak zjesz", "czy ci to nie zaszkodzi" itp. Jak już pisałem ja akurat mam szczęście obracać się w dużej części wśród wegetarian (1. w domu, 2. w pracy w jednym pokoju siedzę z wegetarianinem), ale nie każdy ma tyle szczęścia.


> Mam nadzieje, ze jutro na gieldzie sie nie pozbijamy i nie
> bedziemy jesc ostentacyjnie hot-dogow ociekajacych tluszczykiem
> przed wegetarianami z wzgardliwa mina patrzac na ich kolorowe,
> wiosenne salatki .

Ja idę na pizzę, nie chodzi o tę pizzerię naprzeciwko ulicy na której jest giełda, tylko trzeba wyjść na prawo z ulicy "giełdowej", kawałeczek przejść, a potem w lewo i tuż za zakrętem będzie po prawej stronie. Bardzo dobra ze szpinakiem i jajkiem. Polecam )).