Mnie w tym artykule zabraklo jedynie wzmianki o beznadziejnych przepisach :/
Z jednej strony zdjecia masakrowanych zwierzat, a z drugiej brak realnej mozliwosci, bym z praskiej gieldy mogl przywiezc samice L.parahybana, ktorej nie moge dostac w Polsce. Prawo nie zapobiega przemytowi (raczej nieumiejetnosc egzekwowania, gdyz przepisy sa tak restrykcyjne, ze w zasadzie na tasiemca powinno sie miec papier od weterynarza), a jednoczesnie niemal usmiercilo legalny obrot. Prohibicja w kazdej dziedzinie prowadzi do zwyrodnien.