Msk, naprawdę podobał Ci się "Blair Witch Project"? Zerkałam z niedowierzaniem w ekran nie zmieniwszy pozycji od pierwszej do ostatniej klatki. W zasadzie równoległy proces zachodził po drugiej stronie. Prequel to był bodajże, w każdym razie minęły dwa lata, kiedy udało mi się nadgryźć podobny niesmaczek - dwójkę "Kill Billa". Popularność tych produkcji to dla mnie już zupełny Nieczajew. W przypadku Tarantino - ja rozumiem, że to miał być swoisty keks filmowy, trawestacja trawestacji, ale mój żołądek kinowy pokazał ścianki. :-(