No właśnie, z umiarem. Mam takiego kumpla, który nie zna umiaru i wpieprzył się w to po uszy. Każdą kasę jaką skombinuje przeznacza na zioło. Rodzice wywalili go z domu, bo kradł im pieniądze. Teraz mieszka u babki.
Jednorazowo musi spalić conajmniej pół worka. A pali ze 2-3 razy w tygodniu, właściwie jakby miał kasę, to jarałby to codziennie. Trwa to już kilka ładnych lat i wiem, że on już z tego nie wyjdzie. Nie ma szans.
Ja też kiedyś sporo paliłem, ale po jakimś czasie przestało mi się to podobać i zakończyłem przygodę z zielskiem. Teraz wolę coś chlapnąć