-
Re: Historia na przystanku
taaa a ja poszlam ktoregos razu do warzywniaka, prosze o rzodkiewke i zaznaczam, zeby pani nie odrywala mi lisci, ona pyta mnie a po co mi te liscie, na to ja odpowiadam, ze dla zwierzaczka, pyta jakiego, mowie ze legwana..
kolejka za mna robi sie coraz dluzsza, i jedna pani stojaca za mna mruczy sobie pod nosem:
"łeee czym ona karmi tego biednego zwierzaka, ja mialam kiedys legwana jak mieszkalam na florydzie to karmilam go swierszczami, zameczysz go dzieciaku" mi oczy wyszly na wierzch i pytam jak ten jej legwan wygladal, a ona mi na to "no taki maly byl, zolto czarny" :|
ehhhh...
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum