A z resztą za odżywianie się światłem była niezwykła nagroda - ignobel.

Stygmatycy... hmmm... nauka a religia... to temat rzeka i ze względu na słabość natury ludzkiej na tej granicy podchodziłbym bardzo ostrożnie do takich "rewelacji naukowych". O ile pamiętam to np. Einstein nie chciał uwierzyć w kwantową teorię materii, bo zakładała dużą losowość, a on wierzył, że Bóg stworzył świat uporządkowany ("Bóg nie gra w kości"). Podobnie Pasteur zwalczał wszelkie teorie "samorództwa" z materii nieożywionej (co z resztą było prawdą), ale nie ze względu na fakty naukowe, a na względy religijne...
Cóż, nauka jako religia? Czy jest coś złego, że wierzy się w to co można zobaczyć, opisać lub wyjaśnić w sposób logiczny, bez potrzeby wspomagania się "nieznanymi inteligentnymi siłami"? Wg. mnie nie. Ale to tylko mój głos w tej dyskusji.

PS. Uprawianie "medialnej nauki" (zjawiska paranormalne, ufo i inne tego typu ciekawostki) w wydaniu pseudonaukowym można zobaczyć na programach Discovery. Pokazują, często w sposób niezamierzony, jak działają mechanizmy hochsztaplerstwa o którym pisał mantid. Z naszego podwórka przypomnijcie sobie niedawny przykład naszych "specjalistów" od kręgów i krzyży w zbożu :-)

Ku rozwadze....