No cóż chyba trochę odbiegliście od tematu... Jeśli chodzi o ciało ludzkie jest ono wielce niedoskonałe, mamy bardzo wiele braków. Na szczęście mamy dosyć dobrze rozwinięty umysł, który pozwala nam te braki kompensować. To, że uznaje sie, że człowiek jest najwżej rozwinetą istotą jest pewną pomyłką. Owszem, znajdujemy się na szczycie jednej z gałęzi drzewa ewolucji, ale nikt nie powiedzial, że jest to gałąż najwyższa. (podejrzewam, ze od jakiegos bardzo dalekiego praprzodka moze dzielic nas mniej pokolen niz inne, nawet z pozoru prymitywne organizmy).

Nie mozna przyjmować zlożonosci organizmu, jako wyznacznika jego doskonałości i zaawanasowania ewolucyjnego (nasuwa mi się analogia z kolejnymi wersjami systemu Windows, są one coraz bardziej rozbudowane, ale i bardziej chaotyczne, kumuluja sie w nich wszelkiego rodzaju, zupelnienie niepotrzebne z punktu widzenia stabilnosci i efektywnosci dzialania systemu cechy. Nastepna wersja bedzie pewnie zajmowala kilka plyt DVD, przy uruchamianiu bedzie odgrywac pean na czesc Billa w wykonaniu na orkiestre symfoniczna, a pan spinacz bedzie sikal ze szczescia idealne trojwymiarowymi kroplami tęczowego moczu. O wymaganiach sprzetowych nie wspomnę. Co jest bardziej wydajne i efektywne jako system operacjny taki Windows, czy prosty i elegancki Linux?). Ludzie sa trochę jak ten Windows, niesiemy ze sobą caly balast smiecia, ktory skumulował się w toku ewolucji. Wiekszosc naszego DNA wydaje sie nic nie kodowac (chociaz ostatnio pojawily sie wyniki, ktore swiadcza ze nie jest tak do konca), a to DNA ktore cos koduje czesto koduje zupelnie nieprzydatne cechy, takie jak, np umiejetnosc zwijania jezyka w trabkę... Ludzkosc jako taka dzwiga setki tysiecy ton zupelnie niepotrzebnego DNA, ktore musimy pracowicie powielac i przekazywac nastepnym pokoleniom...

Jesli skloniczmy sie ku termodynamicznej definicji doskonalosci (nota bene pojawiajacej sie w jakis tam sposob w wielu systemach religijnych i filozoficznych np. w buddyzmie, hinduizmie i kabale) gdzie kryterium dosokonalosci jest wydajnosc eneretyczna to odpadamy w przedbiegu... Tu organizmem idealnym, bliskim absolutu jest wirus - fag bakteryjny, pasozyt doskonaly... Wirus jednogenowy, ktorego kwas nukleinowy koduje jedynie bialko oslonki wirusowej. Jest to (przynajmniej dl amnie) fenomen. Nie ma chyba bardziej perfekcyjnego, porstego i wydajnego energetycznie organizmu - organizmu rozumianego w sensie Dawkinsowskim a wiec jako nosnika informacji genetycznej.
Do doskonalosci ciala zdecydowaie blizej tez wszystkim organizmom o wyjatkowo waskich niszach ekologicznych - a wiec wszelkim pasozytom, lub organizmom srodowisk ekstremalnych. One nie moga sobie pozowlic na rozrzutnosc energetyczna, niejako w ich interesie ewolucyjnym leży redukcja wszelkich zbędnych cech i doskonaleni przystosowan. (czyli mowiac inaczej dobor selekcyjny, bedzie faworyzowal wszelkie osobniki, ktore cech zbednych sa pozbawione, bowiem ich wydatek eneretyczny na przekazanie materialu genetycznego potomstwu bedzie zdecydowanie nizszy. Po paru pokoleniach osobniki te wypra pozostale.)
Ludzie jako tacy sa słabo przystosowani do srodowiska naturalnego, nadrabiamy te braki wytworami umysłu i cywilizacji. Ani nie jestesmy odporni na zimno, ani na goraco. Słabo radzimy sobie tez z deficytem wody, a z plywaniem i poruszaniem sie pod wodą tez nie jest najlepiej. Nie latamy, stosunkowo wolno sie przemieszczamy itt. itp...)

Co do zdolnosci przystosowawczych to wymieniony przez Baku przyklad bakterii, nie dotyczy pojedyczych osobników danego gatunku, ale sukcesu przystosowawczego calego gatunku (czy w wypadku bakterii szczepu). Jest to po prostu bardzo przyspieszona ewolucja - na tej samej zasadzie ewoluowaly organizmy wyzsze, tylko to, co u bakterii trwa kilka-kilkanascie godzin tutaj trwalo setki lub tysiace lat.
Co wiecej sama ewolucja bierze się z niedoskonalosci. Gdyby nie bledy i pomyłki w replikacji DNA ani ewolucji, ani tym bardziej nas by po prostu nie bylo. Dzieki mutacjom, i temu, ze ciche mutacje w jakis sposob sie kumuluja i czasami daja poczatek zupelnie nowym cechom, lub nawet kategoriom cech powstaja nowe formy zycia. U bakterii jestesmy to w stanie obserwowac, zwlaszcza jesli poddamy je silnej presji selekcyjnej, ktora sprzyja wychodzeniu na swiatlo dzienne i utrwalaniu sie nowych cech (np. odporosci a srodki farmaceutyczne). U pozostalych organizmów zachodzi to dokladnie tak samo, ale zdecydowanie wolniej - tu bakterie biją nas o glowę, bowiem sa w stanie 'przystosowac się' i przetrwac nawet bardzo gwaltowne zmiany srodowiskowe.

Trochę odbieglem z tymi moimi wywodami od tematu. Ja sklanialbym sie ku tezie, ze doskonalosc lezy w prostocie, elegancji i elastycznosci. Ludziom daleko wiec do doskonalosci (a jesli ktos nie wierzy wystarczy przejechac sie tramwajem w godzinach szczytu .