Ja akurat wole uwazac jesli chodzi o wsparcie najblizszych. Ufam moze 1-2 osobom. Tym bardziej, ze to najblizszi zwykle rania najmocniej.

Ja Ci powiem tak... w pazdzierniku 2003 rozpoczela sie u mnie deprecha, ktora zaczela przechodzic koncem listopada 2004. Jest styczen 2005 i obecnie zaczalem zlewac juz wszystko, co doprowadzilo do takiego stanu, w jakim sie znalazlem.
Nie potrafil mi pomoc wlasciwie nikt, kogo znalem. Dopiero pewnego dnia obudzilem sie i po prostu wiedzialem, ze siedzenie i uzalanie sie nad soba nie jest niczego warte.... nie wiem. Jakos samo przeszlo.

Zniszczylem sobie przy tym zdrowie maksymalnie i do dzisiaj odczuwam tego skutki, ale przeszlo zwyczajnie ... samo. Z Toba tez tak bedzie, tylko nie pozwol sobie zeswirowac przez ten czas :].

Mimo wszystko, zycie to nic innego jak migawki. Ja poprawialem sobie humor sluchaniem muzyki, rysowaniem nowych jozkow, graniem w pierwszego dorwanego sieciowego RPGa... i jakos dotrwalem.