Ja na początku przygody z terrarystyką brzydziłem się świerszczy , musiałem je brać pęseta , a gdy jakiś spadł nie myślałem o tym zeby go podnieść , tylko o tym by go jak najszybciej zmiażdzyć czy to pudełkiem czy to kapciem...ale co było mineło już nie boję się wziąć do ręki świerszcza , czy dziś nabytych karaczanów argentyńskich