>Jestem za (o tym właśnie pisałem) co więc stoi na przeszkodzie aby opodatkować >handel gadami w sklepach (forma akcyzy, specjalnej koncesji nie jest to cios >przeciw e-f czy biofilowi ale przeciw właśnie tym złym którym nagle przestanie się >to opłacać i dadzą sobie spokój)

"Zli" i tak przemycaja i nie zawracaja sobie glowy wieloma formalnosciami, a dodatkowe oplaty tylko zwieksza ilosc klientow owych "zlych"
Wiara we wszechmoc prawa jest zabawna, szczegolnie w Polsce.

Wg mnie sytuacja bedzie sie pogarszac, po 1sze na polepszanie sie sytuacji majatkowej w Polsce, po 2gie na wejscie do Unii (choc to rownoczesnie daje nadzieje na poprawe-paradoks ), do strefy Schengen, czyli wolnego ruchu miedzynarodowego, co prawdopodobnie spowoduje spadek cen czesci zwierzat.
Tego typu dyskusje przypominaja narzekania na pogode-mocy sprawczej zadnej, nic z tego nie wynika, a obrazic kogos latwo. Nie deprecjonuje wysilkow osob FAKTYCZNIE cos robiacych by polepszyc los zwierzat, ale ile jest takich wsrod wypowiadajacych sie? Przyklad : jakis czas temu na forum WEZE pojawil sie post pod haslem "Moj zbozowka nie je swierszczy" stylem ewidentnie swiadczacy o wieku (bardzo mlodym) autora. Padlo kilkanascie postow pelnych oburzenia od milosnikow gadow, odsadzajacych autora od czci i wiary, a jedyna informacja praktyczna (cytat niedokladny, nie chce mi sie szukac) "Zobacz do opisu PALANCIE"
Przypominalo to apel, kazdy musial sie zameldowac. Mlody mogl sie zniechecic- w efekcie waz mial by zerowe szanse na przezycie ( na oddanie weza szans nie bylo ); na szczescie chyba przeczytal opis, bo meldowal, ze waz zjadl noworodka->szanse weza na przezycie wzrosly (nieduzo, ale zawsze), a i wiedza w narodzie na pewno nie zmalala.
Zawsze sie staram, gdy moge, dzielic sie wiedza (niewielka, ale niestety nieraz wystarczajaca, by byc branym niemal za naukowca ;/ ), opieprzanie zostawiajac na koniec i juz na pewno nie dla dzieci. Jesli 11 latek ma weza, to skad? Rodzice kupili.