ja popieram przedmowcow sam mialem kiedys zolwia i bylo kolo niego tyle roboty ze musialem go oddac nic o nim niewiedzialem rodzice kupili mi bo mi sie spodobal a kanarek mi zdechl, musialem codziennie karmic go z reki bo sie tak przyzwyczail i innaczej nie chcial :P kladl sie na jedzeniu i zasypial robil pelno smierdzacych kup i sikal ciagle trzeba bylo mu sprzatac i ogolnie sie nameczylem z nim pozatym to piekne zwierzeta i zaluje ze musial sie tak ze mna meczyc az wstyd sie przyznac ciagle byl przeziebiony a ja myslalem ze puszcza banki bo lubi