No faktycznie nie ciekawie.
Wyobraz sobie przez co ja kiedys przeszedlaem. Jak mialem 6 lat kupilem sobie pierwsza myszke, Kasie... Byla fajowa, zyla sobie w akwarium (teraz w nim sa karaczany:P). Oprocz niej mialem (a dokladnei moj ojciec) kota, Cyryla. Czrna wielka bestja, wredny samiec. Peenego popoludnia pojechalismy z rodzina do ciotki w odwiedziny. Wieczorem wracamy do domu, ide obaczyc co tam u myszki, ale nie moglem jej nigdzie znalezc. Szukalm, szukalem az w koncu nadepnalem na cos... Spojzalem i to co zobaczylem wstrzasnelo mna straszliwie: moja myszka lezala na podlodze zjedzona do polowy (!) przez tego czarnego skurczybyka!!! Sie poryczalem, nakrzyczalem na wszystkich ze takie glupie zwierzeta do domow znosza. A wiem ze to tamten huligan, bo jak go ojciec dorwal jeszcze mial pyszczek we krwi. Myszka zyla jeszcze jak ja znalazlem, zaryczany caly wzialem ja na reczniczek i mi umarla na rekach...
Takie przezycia mialem w wieku 6 lat:/
Pozniej mialem jeszcze jedna myche (ale nawet nie pamietam jak ja nazwalem), kilka chomikow, ale zadnego z tych zwierzatek nie pamietam tak dobrze jak pierwszej myszki