ojej. dzisiaj byl wielki dzien pelen wrażen. wpadlem z pacjentka do dr Aleksandry kolo 16. zajrzała bestii w paszcze i powiedziala ze moze byc cienko bo kawalek kosci zuchwy odłączył sie wogole od cialka i latał sobie swobodnie.a poza tym to mały zwierz i moze nie przetrzymać operacji. ustalilismy ze operacja potrwa kolo godziny i trzeba bedzie zalozyc 2 szwy, jeden na żuchwę drugi na górną wargę, usunac ten kawalek kostki i jeszcze kawalek skory który nie ma szans juz ładnie przyrosnąć. Posmarowała paszczę jakąs mascią przeciwbólową i zabrala sie do dzieła, a ja w tym czasie wróciłem szybko do domu bo zabralem za malo kaski. Wyrobilem sie z powrotem tuż przed zamknieciem lecznicy o 18. Pani doktor powiedziala ze jest lepiej niz myslala na początku, że bestia jest w dobrej kondycji i jesli nie przywali gdzies pyszczkiem to szwy nie powinny puścić i za tydzien mozna probowac dac jej papu. jak wszystko pojdzie dobrze to zdjecie szwów za około miesiąc. jutro lece jeszcze do sklepu po zieleń malachitową bo mam ją kąpać w tym 2 godziny dziennie. kupie też jakies akwarium z wybiegiem zeby miała wiecej miejsca. ufff.....to chyba wszystko narazie oby więcej takich specjalistów jak dr Aleksandra...