Po pierwsze nie chodziło mi o skrzypiące schody, jednak nie będe tłumaczył o co mi chodziło bo troche żałuję to co napisałem.
Po drugie nie chce cie zmieniać i nie bede probował, po prostu wymieniamy sie racjami, moze ja ci przyznam racje, może ty mi, w koncu to dyskusja.
Po trzecie jeśli jesteś z nastawieniem, że nie ważne co by sie stało to i tak nie uwierze, to po co ta dyskusja