ja mialam wielkie szczescie moj leg jak weszlam do sklepu zoologicznego zeby go zobaczyc (byl przywozony na zamowienie) to juz u nich jadl kiwi a pozniej kiedy kilak godzin pozniej wlasciciel sklepu zoologicznego przywiuzl mi go do domu to od razu go nakarmilam i tez zjadl wtedy calkiem sporo , pozniej bylo zwiedzanie terrarium a na drugi dzien juz sie mnie nie bal (przez szybe oczywiscie no i przy wkladaniu reki do terrarium) natomiast bardzo dlugo bal sie wyciagania , w ogole chyba nie byl brany na rece , bo jak go tylko wzialam robil sie niepokojny i chcial nawet skakac z rak . Kazdy legwan ma inny charakter i inaczej sie zachowuje i z czym u jednego nie ma probemu u innego jest duzy i dwrotnie .Pozdrawiam