Podawałem mu cały czas witaminy (głównie wapno i D3 ,oraz witaminę b). Ale dużo musiałem się namęczyć ,żeby mu otworzyć paszczę... Wczoraj dostawał cały czas sól fizjologiczną ,razem z czymś jeszcze (do jamy ciała) ,oraz wapno wraz z witaminą b (do mięśniowo). Nic więcej nie można było dla niego zrobić ,a temperaturę podniosłem już kilka dni wcześniej... Wizyta u lekarza specjalisty ,chyba już by nic nie pomogła. W momencie,kiedy dokładnie wiadomo jaka to choroba i że jest ona praktycznie nie wyleczalna. Nie wiadomo ,czy by przeżył godzinę drogi ,która mnie dzieli od Gdańska a już nie mówię o drodzę powrotnej. Jego stan był stabilny ,a nawet wyglądało na to ,że się poprawił. To była kwestia 30 minut. Wszystko wróciło. Co chwile skurcze mięśni. zdechł około 5.00 nad ranem.

Pozdrowienia dla wszystkich!