Kiedyś...

mieszkałem we Wiedniu, jak byłem mały (to było jakieś 9 lat temu) byłem akurat na spacerze, i w parku zobaczyłem dorosłego ślimaka winniczka, postanowiłem go chodować. Jakiś czas później wróciłem do Polski razem ze ślimakiem (nikt nie robił problemów na granicy). Po pół roku ślimak niestety uciekł na dobre. Potem dostałem 2 żółwie czerwonolice na Mikołaja. Rok temu kupiłem węża mlecznego. W lecie kupiłem kilka gatunków chrząszczy, (m.in. Pachnoda flaviventris , Cetonischema josselini) modliszkę. We wrześniu kupiłem karliki szponiaste, i żaby szponiaste. Później krewetki, bojownik. Teraz jakoś to się kręci.
Tak na początku niewiedziałem co to terrarystyka, chociaż przeczytałem informację z encyklopedii o ślimaku winniczku. Dzisiaj już się tym bardziej interesuje.

POZDRAWIAM