Ucieczki sa bardzo stresujace dla nas opiekunow, tez przezylam chwile grozy. Smok siedzial (lezal) sobie na lezaczku w smyczce - pobieral wit D3, ach te sloneczko, jak jego teraz brak naszym smokom (( w pewnym momecie patrze... smycz jest - smoka nie ma. Szok!!!!!! jeszcze raz patrze nie ma, mowie do siebie spokojnie, tylko spokoj moze mnie uratowac. No tak, ale w kolo pelno zieleni - trawa zielona on zielony, a do tego drzewa, zeby odnalezc mozna sobie tylko pomazyc i gdzie tu mozna takiego stworka dojrzec. Rozgladam sie, patrze furtka otwarta, acha pewnie przez furtke wyszedl i faktycznie zachowal sie jak dzentelmen )) wyszedl wyjsciem przez ktore wszedl. Ale ze po drugiej stronie tez byla siatka i cale szczescie, wsadzil glowe w oczko siatki i nie mogl jej cofnac przez te swoje kolce po prostu zostal zablokowany. Spokojnie go wzielam na rece poglaskalam, przytulilam.
Tak jak napisal Seb - chwila nieuwagi i juz nie ma naszego legwana, szukaj "wiatru w polu". Szczegolnie mlode osobniki, one non stop proboja uciekac...

Pozdrawiam
[gadzinka]