One też czują ból i strach, a nie bardzo mają jak to okazać. Jeśli się da to ucieczka, jeśli nie to zostaje ogon do obrony. Podałem głupi przykład z tym moim palcem, ale to wyglądało beznadziejnie, a to, że się uparłem ( lekarz stwierdził, że i tak za dzień, dwa do niego pod skalpel wrócę :-)) ) spowodowało, że nadal go mam :-))). Tego też nie dało się poskładać tylko trzeba było lepić po zszyciu jak plastelinę. Nie robi to na mnie wrażenia więc patrzyłem na zabieg. Dr. Jarku z nerwów i ścięgien niewiele mi wtedy zostało, ale spróbować trzeba. Wiem, że Pana decyzje będą słuszne i na pewno dobro zwierząt na 1 miejscu :-))). Jak się da trzeba ratować. Pozdrawiam! Rysiek